Dziesięć lat i nadal śmiejesz się z moich najgorszych żartów. Dzięki, szefie.
Deniz
Darmowa wspólna kartka online. Ktoś ją zaczyna, wszyscy na niej piszą, a powstaje jedna strona, którą wysyłasz.
Noya to wspólna kartka. Jedna osoba zakłada ją dla kogoś, wysyła link wszystkim, którzy mieliby ochotę coś powiedzieć, a każdy z nich zostawia na niej swoją kartkę. Na końcu przychodzi jedna strona, na której jest to wszystko.
Urodziny to powód najbardziej oczywisty, ale nie jedyny. Pożegnanie, podziękowanie, życzenia powrotu do zdrowia i kondolencje są pod spodem tym samym: wiele osób ma coś krótkiego do powiedzenia jednej osobie i nie ma dobrego sposobu, żeby powiedzieć to razem.
Jest darmowa, czyta się ją w 34 językach, a twój wybiera z przeglądarki, zamiast kazać ci go szukać w menu.
Wspólną kartkę robi się dwa albo trzy razy w roku. To drobna robota, warto ją zrobić porządnie, a oprogramowanie dookoła zwykle waży więcej niż ona sama.
Dlatego Noya zaczyna od niczego. Otwarcie edytora nie tworzy żadnej strony, żadnego konta i nigdzie żadnego zapisu: to, co piszesz, żyje w twojej przeglądarce i samo się w niej zapisuje w trakcie pisania, więc zamknięta karta przeglądarki nic cię nie kosztuje, a porzucona strona nigdy nie istniała. Najpierw piszesz, a dopiero potem decydujesz, czy to zatrzymać.
Otwarcie edytora niczego nie tworzy. Strona jest trzymana w twojej przeglądarce i zapisywana w niej na bieżąco, więc odświeżenie albo zamknięta karta przeglądarki nic cię nie kosztuje, a po powrocie dostajesz propozycję, żeby wrócić do tego samego miejsca.
Zapis jest tym, co daje stronie link i umieszcza ją na twoim koncie, i to jest ten moment, w którym się logujesz. Jedyny taki moment: napisanie czegoś na cudzej stronie nie wymaga żadnego konta.
Wyślij link, pokaż kod QR albo umieść stronę wewnątrz swojej własnej. Kartki przychodzą, w miarę jak ludzie piszą, a ty przekazujesz całość, kiedy się zapełni.
Do 2000 znaków, w jednym z pięciu krojów pisma. Każdy z nich sam dobiera wielkość do długości tego, co napiszesz, więc i cztery słowa, i cztery zdania wypadają tak, jakby tak miało być.
Zdjęcia, GIF-y i film, do sześciu rzeczy na jednej kartce. Filmik można nagrać w samej stronie, przednim albo tylnym aparatem, na maksymalnie minutę.
Nagranie głosowe, do dwóch minut, nagrane w samej stronie. Jego fala jest zmierzona z dźwięku, a nie narysowana tak, żeby wyglądała ruchliwie, a kiedy kształtu nie da się zmierzyć, odtwarzacz mówi to wprost, zostając płaski.
Sześć kolorów, położonych na własnym tle strony z jedną trzecią siły, żeby strona pełna kartek czytała się jak papier, a nie jak rząd kolorowych prostokątów.
Kartkę można podpisać albo zostawić bez podpisu. Polubienia są liczone i nigdy nie mają przy sobie imienia, więc nikt nie musi być widziany przy tym, co mu się spodobało.
8 MB na zdjęcie, 12 MB na GIF-a albo nagranie głosowe, 50 MB na film. To jedyne limity w tym produkcie i są techniczne, a nie handlowe.
Strona, na której leżą kartki, to ruchome tło, jedno z dwóch, i może nieść muzykę: piętnaście utworów wolnych od opłat licencyjnych w trzech nastrojach, milczących, dopóki ktoś któregoś nie wybierze. Tytuł ma do wyboru te same pięć krojów pisma co kartki.
Kiedy osoba, dla której to powstało, otwiera link, najpierw dostaje ekran otwierający. Jest po to, żeby nic nie zaczęło grać w cichym biurze, zanim zdąży o tym zdecydować.
Nic. Nie ma płatnego planu, nie ma okresu próbnego ani karty do wpisania, nie ma limitu, ile stron zrobisz ani ile kartek zmieści się na jednej, i nie ma w tym produkcie ani linijki kodu do płatności. Rozmiary plików powyżej to jedyne sufity, jakie w nim są.
Część z tego jest celowa.
A części po prostu nie ma.
Noya jest budowana i prowadzona przez mały, niezależny zespół. Nie stoi za nią firma, która przy okazji coś sprzedaje, i w tym mieści się większość odpowiedzi na pytanie, dlaczego lista powyżej wygląda tak, jak wygląda.
Jeśli coś jest zepsute, czegoś brakuje albo chcesz pokłócić się o którąś decyzję z tej strony, strona kontaktowa prowadzi do człowieka.